Otworzyła sobie przejście, odsuwając od siebie mosiężną, kutą ręcznie furtę.

Przeszła kilka kroków jakie dzieliło ją od otwartych na oścież drewnianych wrót Cerkwii. Miała już wejść ,kiedy poczuła na ramieniu powstrzymujący dotyk dłoni. Odruchowo spojrzała pod nogi, skad spodziewaała się niebezpieczeństwa. A jednak. …. Poczuła, że coś delikatnie muska czubek głowy. Podbiosła wzrok. Jej towarzysz stał przed nią, na głowę swoją chustę. Nieodłączną, wielką chustę, wiecznie obecną na jego szyi.

Stał przed nią i układał materiał na głowie. Delikatnie.

Zakrył uszy i opuścił na kark, tak żeby wystawała grzywka. Przyjrzał się jej i poprawił rogi. Przeciągnął wokół szyi i końce Zsunął na plecy Związał w pętelkę. Tak żeby się nie dyndały bezładnie.

– Teraz możesz wejść. – powiedział to swoim miękkim opiekuńczym głosem z uśmiechem.

Weszła do środka. Oszołomił ja zapach i dźwięk. Melodycznej recytacji. Skupienia nie ułatwiało tez sączące się gdzieś z środka sufitu i przez wąskie okna światło słoneczne.

Poczuła ruch powietrza po swojej prawicy.

– Weź …. – podał jej połowę dość pokaźnej wiązki wąskich, żółtych świeczek. Podszedł do niewielkiego stolika. O wyglądzie małej mównicy, na której w ramach leżał obraz. Przeżegnał się trzy razy i ucałował go kilkukrotnie. Nie zanotowała ile. Ciągle była oszołomiona atmosferą miejsca. Teraz słyszała jakby śpiew. Damski głos, prawie operowy. Prawie …. Zaczęła rozróżniać słowa brzmiały prawie znajomo.

Otrząsnęła się. Jej towarzysz stał pod świętym obrazem i wstawiał świeczkę w wysoki, złoty stojakowy świecznik. Paliło się w nim już kilkanaście, a może i nawet kilkadziesiąt podobnych wąskich, ołówkowych świeczuszek. A może to złudzenie ? Wrarzenia z odbitego światłą – przeszło jej przez myśl.

Nabrała powietrza, głęboko w płuca – Jaka piękna w tym blasku jest jego twarz. Właśnie w tej sekundzie podniósł głowę i skinieniem dał jej znak, jakby mówił – Podejdź do mnie.

Podeszła. Spojrzała prosto w jego zimne szare oczy. Nie teraz nie były zimne. One błyszczały. Mrugnął powiekami i … ona sięgnęła po świeczkę i powtórzyła jego ruchy.

Stawiając świeczkę na pustym miejscu, odruchowo nachyliła się żeby nie poparzyć ręki. Fragment chust y zjechał , niebezpiecznie blisko płomieni . Nagle z mroku wysunęła się jego dłoń. Przytrzymała z dala od żaru i poprawiła ułożenie materiału. Do pozycji – bezpieczne.

Lekko speszona odsunęła się. Wzięła go pod ramię i odetchnęła z ulgą. Podeszli bliżej grupy wiernych, stojącej po lewej stronie świątyni. Stali tak jeszcze kilka minut dopóki ceremonia nie zakończyła się i pop nie zniknął gdzieś za malowanymi drzwiami. Na ten czas wierni rozeszli się każdy w swoją stronę.

Przez te cenne i magiczne minuty stała za nim. Lekko przyciśnięta do jego pleców. Obserwowała, słuchała, zapamiętywała. Chłonęła otoczenie, jak podczas szkolnej wycieczki w gimnazjum.

Wreszcie Liturgia dobiegła końca. Zostali sami w wielkiej i ciemnej przestrzeni. Stojąc w blasku dopalających się świec. Zdawało jej się, że oczekiwanie na duchownego, trwało wieczność. Przyszedł. Ubrany na czarno, ściskając okrągły biret w ręku. Spojżał na nich i przez chwilę można było odnieść wrażenie, że wie kim są i po co przyszli.

– Ojcze …. – zaczął mężczyzna.

…………………… c.d.n………………………….

Na razie dość literatury, przejdźmy do faktów. Teraz uważnie przeczytaj tekst poniżej. Pomoże Ci zorientować się, w jakiej znalazłeś się sytuacji.

Zatem, witaj. Wciągnęła cię opowiedziana historia. Własnie znalazłes ię w moim lejku sprzedażowym . (pamiętaj, że ,,sprzedaż” to nie tylko transakcja polegająca na wymianie towaru usługi na pieniądze ale także ,,action” odbiorcy. Takie działanie, którego autor oczekuje od odbiorcy. Kliknięcie w link, komentarz, podzielenie się treścią, wzmocnienie wcześniejszych przekazów I w końcu sporzedaż.

Zakładam, że swoim tekstem wywołałem u Ciebie  ciekawość, co do dalszych losów pary bohaterów. Dam więc Ci szansę je poznać. Może to bedziesz mógł wyklikać je w linku umieszczonym w dalszej części tekstu, może obok tekstu wyświetli reklama. Nie nachalna, z obrazem naawiązującym tematem i estetyką, bezpośrednio do zdarzeń i sytuacji o których napisałem. Ważne, żeby odbiorca kliknął i spłynął lejkiem dalej w kierunku transakcji. (sprzedaży, polubienia, komentarza, podzielenia się treścią z innymi).

Podałem Ci właśnie pierwszy warunek tworzenia dobrego copy, czyli tekstu dla potencjalnego kliennta. To wytworzenie lub uświadomienie mu emocji, które Twój produkt może zaspokoić. Komunikujesz mu o tym fakcie nie bezpośrednio, czystym tekstem reklamowym, lecz z pomocą metafory. Opisując jakie doznania Twój produkt oferuje osobie kupującej. Uświadamiasz odbiorcy, że własnie one są odpowiedzią idealną na jego zapotrzebowanie.

Jakie są te potrzeby? – wiedza, chęć posiadania, bycia trendy. Jednak głównym towarem jakiego potrzebuje człowiek jest życie w wolności od strachu. (strachu wykluczenia, odrzucenia przez grupę, utraty cennych wartości duchowych i materialnych, strach wykluczenia informacyjnego, wypadnięcia z obiegu).

Tworząc emocjonalną warstwę tekstu (czyli copy – nie znoszę tego amerykanizmu), zwracam uwage na kilka rzeczy

  • Opisuję miejsca autentyczne, związane z produktem, który chcę sprzedać ( tak by odbiorca mógł ich bezpośrednio doświadczyć. Wirtualnie wygooglać lub odwiedzić je w realu osobiście )
  • Projektując ścieżkę zakupu, (od wejścia na stronę, aż do ,,call to action” ) odwołuje się do rzeczy i czynności, które odbiorca uznaje za ,,naturalne” zaspokojenie stworzonych przez tekst potrzeb

Żeby nie popełnić błędu, na samym poczatku określam główny cel, w jakim powstaje tekst. Mam na myśli to, co chcę tym tekstem osiągnąć.

  • Sprzedaż
  • Porada praktyczna (zastosowanie)
  • Przekazanie informacji o produkcie/usłudze

Żeby Cie nie zanudzić zatrzymam się w tym miejscu. Następne teksty na temat tworzenia marki są już w produkcji, jednak najbliższy będzie na nieco inny temat. Napiszę o public relactions. Dziale komunikacji, który wywołuje najwiecej emocji, niestety najczęściej tych negatywnych. Przez wszystkich oskarżany jest o samo zło. Dlaczego? Bo w komunikacji jest zbyt dużo emocji, a za mało faktów. O złej reputacji public relations (PR) napiszę na przykładzie… InPostu. Gotowi, to zapraszam wkrótce. Dam znać w kanałach social media.

Dozobaczenia,

BK